Jakieś dwa tygodnie temu pisałam o zapaleniu oskrzeli Filipa, kolejnym już zresztą..
oraz o tym że podjęłam samodzielną walkę z choróbskiem nie bacząc na zalecenia lekarza
czyli standardowe - ANTYBIOTYK konieczny.
Byłam zawzięta, nie podałam Mu antybiotyku.
Zamiast tego przez tydzień pił Mucosolvan, Prospan i inhalowałam Go przez jakieś 5 dni Atroventem dwa razy dziennie. Jadł normalnie, w basenie się kąpał, latał na boso - nie więziłam Go w domu.
Dziś byliśmy do kontroli bo jeszcze czasem zdarzyło Mu się kaszlnąć tudzież śpik wyjrzał Mu z nosa.
W żywe oczy powiedziałam lekarzowi że podałam Mu antybiotyk jak zalecał, on na to że dobrze
bo był konkretny (antybiotyk) i dość porządna dawka i że..
po chorobie NIE MA ANI ŚLADU !!
No śmiać mi się chciało strasznie ale nie przyznałam się do niczego tylko podziękowałam
za skontrolowanie Syna i wyszłam.
Co Wy na to Drogie mamy ?
Szczerze miałam chwilę zwątpienia, bałam się że bez antybiotyku pójdzie Mu na płuca albo
kto wie co jeszcze i wtedy to dopiero bym sobie pluła w brodę.
Ale na szczęście daliśmy radę razem z moją zawziętością i wytrwałością Filipa :)
Ale żeby nie było zbyt kolorowo całe rączki, nóżki i pupsko Filipa są w małe, okrągłe pęcherzyki.
To jakieś zwykły wirus który bierze się z powietrza, nie boli, nie mam nic podawać, samo minie
po paru dniach.
..................................................................................................................................................................
A tak poza tematem to wiecie co to chłopisko małe robi ?
Sam idzie do ogródka, obrywa całego krzaka z poziomek (zrywa TYLKO czerwone) i sam je zjada.
Czasem zdążę przed Nim i chapnę ze dwie bo przecież jak widzi że podjadam z Jego
krzaczka to krzyk że głowa mała :D
aż się boję bo za niedługo maliny a krzak nie mały..
 |
Filip i Jego plony :D |