środa, 11 września 2013

Spotkanie Mam Blogerek w Krakowie - na sucho !



W sobotę z samego rana (pobudka o 5:50) wyruszyliśmy z Filipem pociągiem 
do Krakowa na Spotkanie Mam Blogerek. 
Nigdy w życiu bym nie uwierzyła że zwykłe wirtualne blogowanie może się przeistoczyć w coś więcej.
Na prawdę cudowne uczucie spotkać znane tylko online mamy w realnym świecie.
Porozmawiać, pośmiać się, pojeść i co nie co nauczyć.

Wiadomo przed całym zajściem był duży stres, bo nie znałam prawie nikogo, bo Filip mógł dać popis, 
bo mogłam się nie odnaleźć albo stchórzyć i uciec - w najgorszym wypadku :P
ale nic z tych rzeczy.. 
Miła, promienna atmosfera i ogólnie tak jakbyśmy się znały wszystkie od lat 
i pomimo że nie udało mi się zamienić słowa z każdą z mam było świetnie.
Takie oderwanie się od codzienności, trochę szaleństwa..

Chciałam Wam wszystkie mamy podziękować za to.. że byłyście!
Szczególnie MałeJ Mamie i PopMum z którymi złapałam najlepszy kontakt :)
Organizatorkom z kolei za to że są niemożliwe i wspaniałe (WSZYSTKIE CZTERY) 
gdybyście tylko tam byli, wiedzielibyście dlaczego :)
i na końcu mojemu Filipowi który spisał się na medal, ZŁOTY medal :)

Fotorelacja wkrótce!




poniedziałek, 9 września 2013

Z ostatniej chwili...


Po szalonym i napiętym tygodniu wreszcie chwila oddechu.
Właśnie wróciliśmy od pediatry, Filip śpi a ja piszę.
Po kontroli wporządku, zapalenie jamy ustnej odeszło w zapomnienie. 
Pozostało jedynie jakieś kilka kropek na ciele które mamy zwalczyć najzwyklejszą maścią 
ponieważ nic nie wskazuje na to że to ospa.

A propos OSPY..
Drogie Mamy czy wiecie że dzieci uczęszczające do żłobka mają zapewnioną 
DARMOWĄ szczepionkę przeciw ospie wietrznej ?! Ja nie wiedziałam.
Wystarczy mieć papierek który potwierdza że dziecko chodzi do żłobka, z papierkiem do pediatry, szczepionka i tyle. Pytałam o skuteczność który wynosi 99%.

Co o tym myślicie ? Zaszczepiłybyście swoją pociechę ? 
Ja intensywnie myślę ponieważ przyszedł miesiąć chorób i jestem pewna 
że ospa już się czai za drzewami..

P.S. O Spotkaniu Mam Blogerek w Krakowie na którym byliśmy z Filipem w sobotę będzie osobny post.
Napomknę tylko że było NIEZIEMSKO !! 



czwartek, 5 września 2013

Pierwszy dzień w żłobku..


Za niedługo planuję podjąć pracę więc chcąc nie chcąc nasz Filuś musi udać się do żłobka,
przynajmniej na kilka godzin. Dziś był Jego pierwszy dzień w Klubie Malucha.
Bardzo obawiałam się tego dnia ponieważ po pierwsze przedszkole mamy obok domu,
po drugie uczestniczyliśmy w budowie tego przedszkola od początku do końca a po trzecie
pracuje tam moja mama i siostra (na szczęście nie w grupie Filipa) z którymi widuje się On
codziennie nieskończoną ilość razy. No i jak tu dać dziecko do przedszkola w którym będzie
miał 'fory'. No bo to baba za rogiem to Gagija (siostra) w drugiej sali.
No ale poszedł.. na 4 godziny.

Początkowo siedziałam w oknie i patrzyłam czy przyjechało już do dzieci śniadanie.
Potem obserwowałam jak maluszki wyszły na spacer i jak Filip głośno woła
'MAMOO MAMOOO' (tu ogromna łza wzruszenia) i ciągnie nianię w stronę słynnej kładki.
Stwierdziałam szybko że muszę się gdzieś ruszyć z domu bo bez sensu tak siedzieć,
podglądać i za dużo myśleć.

Z relacji opiekunek było wszystko w jak najlepszym porządku.. ale do czasu aż przez przypadek
zobaczył moją siostrę która no cóż.. musiała szybko zwiać Mu z oczu.
I wtedy się zaczęło płacz, krzyk, lament nie do opanowania. Nie mogły Go uspokoić.
A ja głupia nawet smoczka dla Niego nie zostawiłam. I wtedy właśnie po mnie zadzwonili.
Zostawiłam niedopitą kawę i czym prędzej pognałam po dziecię. Na szczęście jak dojechałam
biegał sobie już radośnie po trawie w towarzystwie dzieci i Gagiji - Klaudii - siostry :)

A wiecie co było przez resztę dnia - tulił się niemiłosiernie, dawał buziaki i wieczorem już w
łóżeczku po mleczku sobie śpi (przynajmniej tak mi się wydawało) a tu nagle
'mamoooo, mamooo, tatoooo' no woła mnie tym swoim najsłodszym głosem, no wzywa mnie..
i poszłam.. utulić, wycałować i uśpić mojego małego przedszkolaka.

No ciężko będzie ale trzeba jakoś przeżyć.
Jeśli mama z siostrą będą się chowały po kątach to będzie ou raJt :D


niedziela, 1 września 2013

RATUNKU !


Mam chorego Filipa. Może nie bardzo chorego ale okropnie boleśnie chorego.
ŻADNEJ MATCE TEGO NIE ŻYCZĘ !!
Mianowicie zapalenia jamy ustnej swojej pociechy.
No większej katorgi to Filip do tej pory nie przechodził.

Poza mlekiem z butelki, jajecznicą i rozgotowanym makaronem nie zje nic bo 
nie da rady ani gryźć ani mielić ani rzuć. A jak już zapomni i przypadkiem weźmie do buzi 
coś zakazanego to momentalnie jest wrzask wręcz pisk z bólu :(
Wyobrażacie sobie że nawet chrupka kukurydzianego nie da rady kęsnąć ?

Smoczka nie da rady ssać bo boli - bardzo. A smoczek był jedynym uspokajaczem.
W dzień płacz, lament i jedynie zjeżdżalnia daje Mu trochę radości.
Wieczorem zasypia w czasie gdy ja Go przebieram w piżamę albo albo smaruję balsamem.
Co do nocy to ostatnie trzy w ogóle się nie kwalifikują - dosłownie wycięte z życiorysu. 
Jakieś 20 pobudek z czego łącznie może jakieś półtorej godziny snu. I on i ja. 
Ja bezradna, On tym bardziej..

Jutro idziemy do lekarza i błagamy żeby nam powiedział kiedy to minie bo przepisany przez Niego
fiolet, Dentosept A i syrop z babki lancetowatej nie przynoszą ulgi.

No jeszcze dzień dwa i nie damy rady z wyczerpania, wszyscy :(
Boże daj Mu trochę zdrowia i odporności na te wszystkie latające zarazy !!!!!





środa, 28 sierpnia 2013

Pare słów o...


Właśnie teraz trwa moja dzienna porcja odpoczynku dlatego zamiast
zmywać stertę naczyń, wieszać i zbierać pranie.. piję sobie kawę :) i piszę.
O czym ja mogę pisać? Jak to o czym, oczywiście o tym że Filip znów złapał 
jakiegoś cholernego wirusa.. 
Mam wrażenie że On dosłownie wyłapuje wszystko co najgorsze.
Byliśmy u lekarza bo wypatrzyłam u Małego strasznie spuchnięte, krwiste wręcz dziąsła.
Łudziłam się że to od wyrzynających się kłów (mamy już jednego!) ale nie Mariola, nie ma tak łatwo :P
Na razie lekarz stwierdził że to jakaś 'opryszczka' Mu wyszła w buzi i przepisał syrop i kilka mazideł.
Ale to nie wszystko.. 
Pytał czy Filip ostatnio gorączkował - mówię że tak, w poniedziałek cały dzień 39 stopni. 
Pytał czy dupka czerwona nie bywała ostatnio, mówię że bywała ze dwa dni temu. 
Pooglądał Go i znalazł na ciele pięć kropeczek.. Złożył wszystko do kupy i.. 
najprawdopodobniej początki OSPY WIETRZNEJ. 
Jeśli na dniach pojawi się więcej krostek, mamy się zgłosić po ostateczy 'werdykt'.
W sumie to oznajmił mi że pierwszą chorobę zakaźną miałabym odhaczoną i że takie 
maluchy podobno lżej ją przechodzą.

Także zamiast adaptacji w Klubie Malucha mamy na razie bolącą buźkę.
Już się chyba przywykłam że mam chorowitka w domu i nikt nic na to nie poradzi. 
Poza tym jakaś bardziej pokorna się ostatnio zrobiłam i ku mojej uciesze ta wstrętna wada 
jak nieprzerwane żalenie się wszystkim odchodzi w zapomnienie. 

I wiecie co ? Po ostatnich nieszczęsnych wydarzeniach w moim życiu 
kocham mojego Filipa sto razy bardziej.. Nie wierzyłam że to możliwe, ale jednak.



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Przeglądu dawno nie było..


Ni stąd, ni zowąd i chyba już nieodwracalnie przyszła jesień. Przynajmniej do nas. 
Od kilku dni temperatura w nocy wynosi około 9 stopni więc nie ma opcji spania przy otwartym oknie.
Dziś cały dzień spędziłam w wełnianym grubym swetrze i zimowych skarpetach, Filip w czapce.
No cóż nie pozostaje nam nic innego jak cieszyć się jesienią 
i tym że w końcu zaczyna się 5 sezon Przepisu na życie :)


no kochany jest :)

Już bez pielusi, przyszedł czas na Misia :)

a w IKEA to mogłabym zamieszkać..

'mamoo jajooo' 

nowa zastawa ;)

niedzielny wypad do Rzeszowa :)

plac zabaw z mamusią..

od przedszkola do którego idzie Filip dzieli nas tylko kładka !

badania do pracy..

zjechał mnie Syn wzrokiem bo założyłam szpilki..

dzień jak co dzień..

tak nasz Syn kocha jazdę samochodem :\ :\ :\

rodzynki...

polubił :)

'Strefa dla dzieci' na Pikniku Jubileuszowym :)

:)

Koncert bodajże Sylwii Grzeszczak :)

.

na życzenie Męża, z serem - pyszne były ;)

TRZY GODZINNA DRZEMKA !! !! !!

kiełbaska, ziemniaczki, ognicho..

'Forest run' :D

obudziłam się, patrzę - a tam ktoś poranne porządki rozpoczął..

' FILIP OBIAD ' !

lodożerca :)

:)


przed koncertem, bodajże Golców :)

na razie rysowanie to rzucanie kredkami :)



wtorek, 20 sierpnia 2013

18.08.2013.


W niedzielę była nasza pierwsza rocznica ślubu. 
Chcieliśmy spędzić ten dzień jakoś wyjątkowo. 
Nie tylko ze względu na rocznicę ale i na to że świętować mieliśmy we czworo. 
Tak we czworo. 
To miał być wyjątkowy prezent na drugie urodziny Filipa.
Na wiosnę miał zostać starszym bratem.
Ale nie zostanie.
W niedzielę rano, 18 sierpnia, 
dokładnie w naszą pierwszą rocznicę ślubu poroniłam.