piątek, 20 czerwca 2014

Przegląd komórkowy :)



Nasz remont i odświeżanie nieodświeżanych 15 lat pokoi dobiega końca.
WRESZCIE !!
Jeszcze dzień, dwa - niech tylko wywietrzeje smród farby, niech tylko
do końca ogarnę bałagan i jesteśmy 'w domu' :)


czasem mi się zdarzy obudzić przed Nim :P

Jaśmin !

spagettttttttti :)

tak mamy ładnie, trzy kroki od domu..

przyjaciele Filipa śpią razem z Nim :)

truskawkowe love! <3

niedzielny chill, a mama przy garach......

tak strażacy 'ochładzali' atmosferę ;)

truskawka + lód śmietanowy = raj!

u babci Jasi zawsze sielanka :)

z tatusiem!

świderek porzeczkowy - pycha!! 

10 kg truskawek żem przetworzyła :P

razem z Synusiem pomocnikiem!

8 rano jadę po chleb :P

lato..

MÓJ <3

przeżyłam :)

mniam!

mniam!

........

MÓJ <3

w butach na placu zabaw? no way!

niedziela, 1 czerwca 2014

Przegląd komórkowy..


obserwator nr 1 !

wiadomo że bez butów lepiej :)

bez skarpet też :P

korki?? a co to :P

pyszności !!
po deszczach rzeczka wreszcie widoczna :)

mniam!

do przedszkola idziemy :)

poranna rozgrzewka :D
są!

bo jedna konewka to za mało :P

uzbieraliśmy z Filipem - dla mnie na Dzień Mamy :)

:)

:)

skracałam spodenki ponad godzinę :D taka ze mnie krawcowa!

robimy babeczki :)

czekoladowe..

mniam!

przekąska musi być!

placuszki bananowe - niebo w gębie!

Matka Polka :P

Rogacz :D

Ja z 'Jadzią' :D

od dziś uwielbiam to zdjęcie!

wtorek, 27 maja 2014

Aktywny weekend !


Już jakiś czas temu mieliśmy w planach wybrać się gdzieś na małą wycieczkę
i ku mojej ucieszę sobota była właśnie tym dniem.
Zapakowaliśmy się w auto i ruszyliśmy do krakowskiego ZOO.
Droga zleciała nam szybko i w miarę przyjemnie jeśli nie liczyć
marudzenia Filipa który już po 7 km!! chciał wysiadać (antyfotelikowe dziecko).
Na miejscu czekał nas 1,5 km spacer pod stromą górę ale potem było już tylko lepiej :P
Były słonie, papugi, flamingi, małpki i wreszcie do krakowskiego ZOO sprowadzono
żyrafy które mi osobiście zaimponowały - piękne były.

Później zaliczyliśmy obiad w rewelacyjnej! restauracji pod Wawelem - przed wyjazdem 
przeszukałam sieć w poszukiwaniu takiej która będzie smaczna, nie droga i przyjazna dzieciakom.
Ta spełniła każdy warunek, na prawdę polecam! 

Spacer po Rynku krakowskim zakończył się 30 minutowym postojem w 
McDonaldzie na lodach bo złapała nas mega ulewa.
Gdy przestało padać zaglądnęliśmy jeszcze na Wawel, do Smoka 
i ruszyliśmy w drogę powrotną - również usłaną Filipowymi sprzeciwami :P

Taki niby niewinny wypad a ile radości. Zero jakichś szczególnych przygotowań, 
koszty niewielkie a przynajmniej dzień miło spędziliśmy :)
Już planuję następną wyprawę o ile jej podołam bo brzuch
coraz cięższy :)