Na Majówkę nie mieliśmy jakichś szczególnych planów. Po prostu chcieliśmy jakoś fajnie wykorzystac wolne dni Rafała od pracy i zakończyc weekend imprezką urodzinową Filipa.
Urodziny owszem były ale jak się ta nieszczęsna sobota zaczęła to szkoda mówic.
Rano godzina 7:50 Filip z nami w łóżku smacznie śpi po to chyba żeby za chwile zarzygac
pół łóżka i pół Rafała. Myślę co jest grane, do cholery.
Na szczęście cała ta bezpodstawna rzyganina zakończyła się przed południem a
dziecko pozostało radosne i wesołe. Bo gdybyśmy musieli setny raz przekładac te urodziny
to już bym je całkiem odwołała.
Ale był tort niewypał, grill na deszczu, szaro bura za oknem - wymarzona aura.
Poza tym ta pogoda - od 1 do 5 maja ulewy, grady, burze istny tragedia.
I wiecie co jeszcze zrobiłam ? SAMA SOBIE uszkodziłam matrycę w laptopie !
Także zostałam bez komputera i czeka mnie jakieś 200 zł wydatku.
 |
| niedziela :) |